|
||
|
|
Главная • Стихи по темам Поэты по популярности • Top 100 стихотворений Переводчики |
|
Шарль Бодлер (Charles Baudelaire) (1821-1867)
Gra W wypłowiałych fotelach stare kurtyzany, O twarzach żółtobladych, oczach z porcelany, Mizdrzące się a wstrętne i za każdym ruchem Głośne swoich klejnotów podzwanianiem głuchem; Wokół stołów zielonych tajemnicze larwy, Twarze bez ust, a usta bez krwi i bez barwy, I palce, które żądza skurczyła szalona, Czepiające się chciwie kiesy albo łona; Rządy bladych zwierciadeł pod brudnym sklepieniem, Mury pokratkowane jasnością i cieniem I lampy rzucające mdły swój blask dokoła Na schylone i mroczne samotników czoła – Oto obraz żałobny, co w noc jedną ciemną Swoje smutne kontury roztoczył przede mną. – Ach! i siebie-m tam ujrzał, w tym kole niemiłem! Dumałem dłońmi wsparłszy skroń – i zazdrościłem. Zazdrościłem grającym żądzy pełnej grzechu, Bezzębnym zalotnicom fałszywego śmiechu, A wszystkim spokojności, z jaką kupców wzorem Frymarczyli urodą, sercem i honorem. Ale nagle mnie żałość zdjęła nad człowiekiem, Co duszę swoją czyni brudnych szaleństw ściekiem I co biegnąc przez życie z twarzą krwią ociekłą, Nad śmierć przekłada nędzę, nad nicość piekło! Перевод: Виктор Теофил Гомулицкий (1848-1919) Gra W wypłowiałych fotelach stare kurtyzany — Blade, wymalowane, kłamne w każdym calu — Mizdrzą się, a z ich chudych uszu płynie zgrany Nikły podźwięk kamieni drogich i metalu; Wkoło zielonych stołów twarze bez warg, mściwe, Usta bez krwi, bezzębe — i tylko szalona Gorączka kurczem palce ściska pożądliwe, Sięgające do pustej kieszeni, lub łona; Z zakopconych pająków i wielkich kinkietów Złowróżbnie się skupiają żółte świateł znoje Na zachmurzonych czołach rozgłośnych poetów, Co przychodzą tu ronić krwawe poty swoje. — Taki ponury obraz, jak w jasnowidzeniu, Stanął przede mną w nocy — jawny, bezlitosny! I siebie tam ujrzałem — jak na boku w cieniu Siedziałem lodowaty, niemy i zazdrosny: Zazdrościłem tym ludziom namiętności trwałej, Zaś starym ladacznicom trupiego humoru — Wszystkim, jak frymarczyli w beztrosce zuchwałej — Te fałszywą pięknością — ci złudą honoru! I lęk poczuło serce, że ludziom zazdrości Zapamiętania, co ich w pewną przepaść wlekło, I że, swą krwią pijani, z steku okropności Mękę nad śmierć wybrali, a nad niebyt — piekło! Перевод: Богдан Видога (1858-1933) Оригинал на французском языке Le Jeu Dans des fauteuils fanés des courtisanes vieilles, — Fronts poudrés, sourcils peints sur des regards d’acier, — Qui s’en vont brimbalant à leurs maigres oreilles Un cruel et blessant tic-tac de balancier ; Autour des verts tapis des visages sans lèvre, Des lèvres sans couleur, des mâchoires sans dent, Et des doigts convulsés d’une infernale fièvre, Fouillant la poche vide ou le sein palpitant ; Sous de sales plafonds un rang de pâles lustres Et d’énormes quinquets projetant leurs lueurs Sur des fronts ténébreux de poètes illustres Qui viennent gaspiller leurs sanglantes sueurs : — Voilà le noir tableau qu’en un rêve nocturne Je vis se dérouler sous mon œil clairvoyant ; Moi-même, dans un coin de l’antre taciturne, Je me vis accoudé, froid, muet, enviant, Enviant de ces gens la passion tenace, De ces vielles putains la funèbre gaîté, Et tous gaillardement trafiquant à ma face, L’un de son vieil honneur, l’autre de sa beauté ! Et mon cœur s’effraya d’envier le pauvre homme Qui court avec ferveur à l’abîme béant, Et, soûlé de son sang, préférerait en somme La douleur à la mort et l’enfer au néant ! Переводы стихотворений поэта на польский язык Переводы стихотворений поэта на другие языки |
||
|
|
||
Французская поэзия - dilet@narod.ru | ||